piątek, 29 marca 2013

Rozdział 57 ,, Już nikt Cię nie skrzywdzi... "


- Co wy żeście znów wymyślili?- przybiegłam czym prędzej do chłopków tuż po rozmowie z Lou.
Wewnątrz budynku panował chaos, którego moje zmysły nie były w stanie pojąć. Ubrania leżały na podłodze, tysiące talerzy, kubków i sztućców leżało dookoła mnie a biedne kwiaty przeżywały okres suszy, który był dla nich próbą czasu.
Niall leżał na kanapie a jego twarz pokrywał okropnie czerwona i lepka maź. Spojrzałam na niego przerażona i natychmiast podbiegłam do niego uprzednio przebijając się przez dżunglę utworzoną z brudnych ciuchów.
- Co się stało Niall?- dotknęłam jego dłoni a chłopak tylko jęknął i wykrzywił twarz w charakterystycznym dla bólu grymas. Spojrzałam na chłopaków, którzy zgromadzili się dookoła nas i każdy jakby chcąc uniknąć odpowiedzialności za cierpienie biednego blondyna, zaczął spoglądać w bliżej nieokreślone miejsca. Spojrzałam na Hazze, który jako jedyny był na tyle odważny by spojrzeć mi prosto w oczy, ale nie dowiedziałam się niczego, co byłoby przydatne do wyjaśnienia sprawy.
- Co z was za ludzie.- wstałam i poszłam do kuchni by nasączyć kawałek gazy chłodną wodą.
- Misiu…- usłyszałam za sobą głos Hazzy. Mięśnie w całym moim ciele niebezpiecznie się napięły. Poczułam ciepłą dłoń chłopaka na swojej i szybko ją cofnęła. Spojrzałam na niego a ten śmiejąc się wyciągnął gazę z moich dłoni.- Idź przygotuj mu łóżko, ja się wszystkim zajmę- wyszeptał a ja poczułam, że odległość między nami zaczyna się coraz bardziej zmniejszać- Idź- jego usta przy każdej wypowiedzianej głosce muskały moje ucho- Wszyscy na nas patrzą.- speszona spojrzałam w stronę salonu, gdzie chłopacy stali i spoglądali na nas dosyć wymownie. Chwyciłam do ręki swój telefon i czerwona niczym buraczek pognałam do pokoju blondyna.

- Co to miało znaczyć?- do pokoju wszedł Lou na tyle cicho by moje serce zaczęło bić ze zdwojoną siłą.
- To to znaczy co?- zapytałam udając głupiutką blondynkę.
- Dobrze wiesz o co chodzi Valery…- powiedział chłopaka odciągając mnie od poprawiania pościeli na łóżku mojego chłopaka- Co Cię łączy z Hazzą?- spojrzał mi prosto w oczy. Ścisnęłam usta w jedną wąską linię i nie trudząc się odpowiedzią wróciłam do sprzątania pokoju. Czułam palące spojrzenie chłopaka na sobie, ale nie miałam wystarczająco dużo odwagi by móc się odwrócić i porozmawiać z nim jak z przyjacielem, który nie tylko mnie zrozumie ale także doradzi co mam robić. Wygładzałam śnieżnobiałą poduszkę, nie mogąc znieść napięcia, które determinowało moim ciałem
- Vally…. Przecież widzę, że coś się dzieje między wami…- jego ciepłe dłonie spoczęły na moich barkach.- Gdy tylko pojawia się Hazza Ty jesteś spięta, rumienisz się i dodatkowo nie jesteś już pełną życia osobą. Powiesz mi co się stało?- ton jego głosu dawał sporo do myślenia. Wiedziałam, że chłopak nie chce mnie skrzywdzić, wiedziałam, że chce mojego dobra, ale bariera, która wyrosła w tym momencie przede mną była naprawdę ogromna- I już nie gładź tej poduszki bo w końcu dziurę w niej zrobisz- zaśmiałam się lekko rozluźniając napięcie
- Lou… Bo to wszystko to wina Hazzy…- odwróciłam się i spojrzałam w jego oczy, które zaczęły wypełniać się bólem i swojego rodzaju goryczą. Już chciałam powiedzieć, co tak naprawdę jest pomiędzy mną a tym chłopakiem, gdy drzwi pokoju otwarły się z hukiem i ujrzałam zatroskaną twarz mulata.
- Łóżko gotowe?- zapytał mnie Zayn. Pokiwałam głową na tak, i nie mogąc spojrzeć na Niall’a skierowałam się do drzwi w których jak gdyby nigdy nic stał Hazza. Wstrzymałam oddech a on podał mi miseczkę z chłodną wodą i kilka średniej wielkości opatrunków.
- Nie musisz dziękować- powiedział i uśmiechając się stanowczo zbyt pięknym uśmiechem odwrócił się na pięcie i pognał na dół. Wzięłam głęboki oddech, policzyłam do dziesięciu i wyprosiwszy chłopaków z pokoju zostałam sam na sam z blondynem.
- Może teraz powiesz mi co tak naprawdę się stało?- zapytałam mocząc kawałek gazy w wodzie i obmywając twarz chłopaka.
- To nic takiego, poradzę sobie.- powiedział odtrącając moją dłoń. Byłam naprawdę zdziwiona jego gestem, on naprawdę mnie odtrącał….
- Co się z Tobą dzieje Niall? Co ja znów źle zrobiłam?- zapytałam siadając tuż obok niego. Nie chciałam kolejnych bezsensownych kłótni, nie chciałam kolejnych niedomówień, które poróżniłyby nas w znaczący sposób…. – Proszę Cię Niall, bądź szczery ze mną.
- Czujesz coś do Hazzy?- zapytał bez ogródek a ja poczułam, że rumieńce, które powstały na skutek zmęczenia przybierają na sile.
- Skąd Ci to przyszło do głowy? Głuptasku… Kocham tylko Ciebie.- złapałam jego dłoń by móc go bardziej przekonać do słuszności moich słów.- Harry jest moim przyjacielem i naprawdę nie wiem skąd te dziwne pytania- uśmiechnęłam się do niego, ale to nie był szczery uśmiech. Bałam się, tak cholernie się bałam, że ta przyjaźń, że to co powiedział tego pamiętnego dnia brunet zmieni mnie… Bałam się, że któregoś dnia gdy zostanę sama z Loczkiem nie poradzę sobie z presją i ulegnę jego boskim dołeczkom, że ulegnę jego cudownemu uśmiechowi….
Budził się we mnie żal i niepokój. Wiedziałam, że chłopak leżący obok mnie darzył mnie ogromnym uczuciem, ale nie mogłam się oprzeć urokowi Harry’ego. To on zawsze był przy mnie gdy potrzebowałam wsparcia, to on pomógł mi pozbierać się po sprawie z Zayn’em, to on walczył o mnie niczym lew, a ja? Kim ja byłam? Byłam niewdzięczną dziewczyną, która nie chciała go za wszelką cenę pokochać… Czułam, że uczucie z mojej strony byłoby dla niego swoistą nagrodą, czułam, że jestem mu to winna….
- Przepraszam- rozmyślania na temat Hazzy przerwał mi Niall- Wiem, że mnie kochasz. Wiem, że Hazza to tylko przyjaciel, ale kochanie…. Co wydarzyło się tego wieczora gdy powiedzieliśmy chłopakom, że jesteśmy razem?-
- Nic, naprawdę nic. Porozmawiałam z nim i powiedział, że lekko zirytował go nasz związek ale cieszy się z naszego szczęścia- kłamałam niczym z nut. Gdybym była Pinokiem już dawno mój nos wydłużyłby się do ogromnych rozmiarów. Dlaczego tak bałam się powiedzieć mu o wszystkim co wtedy usłyszałam? Może bałam się, że chłopak znienawidzi bruneta i będzie chciał mnie zostawić na pastwę losu? Bałam się ponownego uczucia samotności, które powracało do mnie niczym rzucony bumerang. Nie zważając na konsekwencje swoich słów brodziłam dalej w rzecze kłamstw, w której o dziwo nauczyłam się pływać….

- Mógłby ktoś podrzucić mnie do sklepu?- zapytałam schodząc na dół, tuż po tym jak Niall zasnął niczym małe dziecko. Trzy pary oczu spojrzały na mnie jakby analizując każde moje słowo. Stałam pośrodku ogromnego salonu, który wyglądał jak po przejściu tornada i nie wiedziałam co mam robić. W końcu chwyciłam swoją małą torebeczkę i zaczęłam kierować się do drzwi kiedy ktoś zawołał:
- Poczekaj, zawiozę Cię.- odwróciłam się i nawet z zamkniętymi oczyma wiedziałabym, że to Hazza. Zapach jego perfum uderzył moje nozdrza. Mieszanka lawendy i drzewa sandałowego przyprawiała zapewne nie tylko mnie o ciarki. Ten fakt nie byłby dziwny gdyby na dworze nie było ponad dwudziestu stopni…. Spojrzałam błagalnym wzrokiem w stronę reszty chłopaków i Zayn jako jedyny zrozumiał moją aluzję.
- To może i ja pojadę? Będzie nas więcej więc szybciej zakupy pójdą- uśmiechnął się do mnie a ja bezgłośnie szepnęłam ,, Dziękuję” i skierowałam się do auta tuż za Hazzą.
Podróż mijała nam w rytmie ciszy.  Delikatne pomruki silnika i mocne bicie mojego serca były kojącą moje myśli muzyką. Nie wiedziałam, dlaczego cofałam się do tyłu z własnym życiem, nie wiedziałam dlaczego żałowałam, że nie skorzystałam z zaproszenia chłopaka na wakacyjny wyjazd…. Analizując każdą chwilę spędzoną z chłopakiem o mocno kręconych włosach natrafiłam na przeszkodę w postaci naszego ogniska i jego wzroku, który błądził po mojej twarzy. Czy to naprawdę możliwe? Gdzie mój rozsądek? Gdzie moja miłość do Horana?
Poczułam mocno ściskającą mnie dłoń. Spojrzałam na Zayn’a, który zajmowałam miejsce obok mnie i poczułam, że jest chociaż jedna osoba, której zależy na mnie. Odetchnęłam głęboko i odwzajemniłam uścisk. Krótką wymianę gestów zauważył Harry, który spojrzał na Zayn’a niczym na większego wroga i włączył radio byleby tylko nie zajmować sobie głowy nami. 
Każda kolejna minuta drogi była dla mnie niczym przekleństwo, które nie miało końca. Myłam o tym co będzie, myślałam dlaczego ten chłopak tak szarpie moim życiem to na prawo to na lewo, nie patrząc na to co jest dobre dla mnie. Czy on naprawdę nie wiedział tego, że jestem szczęśliwa z Niall’em? Czy on naprawdę musiał być takim egoistą?!

- Dobra!- krzyknęłam tuż po tym gdy tylko udało mi się przekroczyć próg domu. Wyciągnęłam ogromną kartkę papieru i szybko narysowałam plan parteru.- Zayn!- chłopak spojrzał na mnie- Zajmujesz się salonem wraz z Lou. Ja posprzątam kuchnię a Ty Harry…- głos mi zadrżał- możesz posprzątać w holu i łazience?-
- Tak jest szefowo!- zasalutował i tyle go widziałam. W gruncie rzeczy było mi to na rękę, ale zmienność jego nastrojów wykańczała mnie. Chłopcy rozpierzchli się po domu a ja włączając radio zadomowiłam się w kuchni, w której brakowało kobiecej ręki. Swoją drogą to gdzie była Eleonor i Daniell?
Lodówka świeciła pustkami także byłam niesamowicie zadowolona z tego, że zakupiliśmy taką ilość jedzenia. W końcu, nawet im od czasu do czasu przyda się syty obiad a nie szybki wypad do Nando’s lub innej sieciówki. Zostałam zalana tysiącami talerzy i innych naczyń, których było więcej niż u mnie. Po co piątce chłopaków taka ilość naczyń? Zawsze się zastanawiałam jak oni sobie radzą i teraz swobodnie mogę stwierdzić, że sobie nie radzą! Któraś z ich dziewczyn powinna z nimi zamieszkać i sprawować pieczę nad ich całym, zakręconym życiem.
W salonie Lou wraz z Zayn’em biegali dookoła stołu i rzucali się okurzonymi szmatkami. Zaśmiałam się pod nosem i poprosiłam ich by pozbierali brudne rzeczy i wstawili pranie. Mulat spojrzał na mnie dosyć dziwnie.
- My mamy wstawić pranie?- zapytała
- A co? Może ja mam to zrobić?- zapytałam krojąc pomidory do zupy
- Wiesz, jesteś dziewczyną i znasz się na tych rzeczach, a my niestety… Nawet nie znamy pojęcia pralka- wyjaśnił Lou, który zbierał brudne skarpetki
- Pod schodami sa drzwi, które prowadzą do piwnicy. Tam stoi wielkie białe pudło, które potocznie nazywane jest pralką. Oddziela się rzeczy kolorowe od białych i wrzuca się jedna porcję ubrań do środka. Następnie wsypuje się proszek, nastawia odpowiednią temperaturę i ot cała filozofia!- wyjaśniłam im wszystko jak krowie na miedzy.- Zanieście to na dół. Skończę to zrobię to za was- pokręciłam głową a chłopcy krzycząc i chwaląc mnie jaka to jestem dobra zbiegli na dół.
Postanowiłam ugotować zupę jarzynową a na drugie danie zrobić naleśniki z serem. Wiedziałam, że Niall je uwielbia i chciałam mu w jakiś sposób wynagrodzić trud dzisiejszego dnia. Krzątając się po kuchni i cicho podśpiewując pod nosem usłyszałam kawałek rozmowy Harry’ego, która dobiegała spod kuchennego okna.
- Tak, rozumiem, ale ona teraz jest u nas w domu więc musisz poczekać…. Nie, to wina Lou, Niall chciał abyś tu była. Musisz teraz poczekać. Do zobaczenia.
Coś tu nie grało. Niall czegoś chciał ale Lou na to nie pozwolił? O co w tym wszystkim chodziło? Co oni znowu knują?
Intensywne myślenie przerwał mnie Harry, który wkroczył na teren kuchni. Czułam jego wzrok na sobie, ale nie śmiał odwrócić się i spojrzeć na niego. Był niczym Bazyliszek. Jego wzrok zabijał a w moim przypadku krępował mnie niesamowicie.
- Potrzeba Ci czegoś?- zapytałam odwracając się do niego
- Coś Ty taka niemiła?- zapytał jak gdyby nigdy nic
- Ja? Nie miła? Pomyślmy, mój chłopak leży na górze poturbowany i nikt nie raczy powiedzieć mi co się stało, Liam nie daje o sobie znaku życia a Ty zachowujesz się jak obrażony gówniarz, który nie dostał tego czego chciał, wymieniać więcej?- odwróciłam się by kontynuować gotowanie gdy Hazza położył mi swoje ręce na biodrach
- Odbiło Ci?!- odskoczyłam w bok niczym poparzona- Zachowujesz się jak nie wiem… Jak jakiś zbok!- krzyknęłam
- No weź Valery… Nie udawaj, że to Ci się nie podoba- powiedział chłopak zbliżając się do mnie- Widzę jak na mnie patrzysz, widzę jak się rumienisz i Ty mówisz mi, że nic do mnie nie czujesz?- zapytał rozbawiony- Nie nauczyłaś się, że ja zawsze dostaję to co chcę?- cofając się do tyłu napotkałam ścianę. Chłopak widząc moją dezorientację przygwoździł mi ręce do niej i zaczął składać delikatne pocałunki na szyi.
- Pieprz się gnoju!- wrzasnęłam próbując się wyrwać z tego uścisku
- Zaraz mogę pieprzyć Ciebie- zaśmiał się i jego usta musnęły o moje. Chłopak z każdą chwilą stawał się coraz bardziej natarczywy, siła przygważdżająca mnie do ściany było coraz większa a uczucie skrępowania nie dawało o sobie zapomnieć.
- Harry proszę Cię przestań- błagałam chłopaka krztusząc się własnymi łzami- To boli!- ale chłopak nie słuchał, kierował się chorym instynktem, który nakazywał mu zmienić moje życie w horror. Z każdą sekundą przez moją głowę przepływało milion wspomnień tamtego okropnego dnia, w którym to Olivier okazał się być tym złym. Nie wierzyłam w to, że spotkanie mnie coś takiego i to ze strony zaufanego przyjaciela!
- Harry- łkałam- Dlaczego mi to robisz?- serce biło mi tysiąc razy mocniej. Ciało moje stało się zwykłym warzywem, które nie chciało już walczyć o swoje, nie chciało już niczego. Jedyne czego pragnęłam to znaleźć się w ramionach Horana, czuć jego kojący zapach i móc mu powiedzieć wszystko czego do tej pory nie wiedział.
- Puść mnie draniu!- krzyknęłam wykorzystując ostatki sił. Zaczęłam się szarpać i kopać go po całej długości nóg.- Jesteś najohydniejszą istotą na ziemi!- ugryzłam go w wargę ale to wcale go nie zniechęciło. Ile to jeszcze będzie trwać? Jest tyle osób w domu i naprawdę nikt mnie nie słyszy? Zastanawiałam się gdy nagle uścisk mojego napastnika zelżał. Opadłam na podłogę drżąc i łkając niczym małe dziecko.
- Ty śmieciu!- usłyszałam zasłoniwszy twarz- Jak mogłeś?! Jesteś na tyle podły aby w taki sposób traktować przyjaciół?!- w kuchni rozległ się huk i pomiędzy palcami ujrzałam wykrzywioną twarz Hazzy. Poczułam na sobie czyjś dotyk i wzdrygnęłam się
- Wszystko dobrze kochanie?- To był Niall, to był naprawdę on. Przytuliłam się do niego niczym miś koala do drzewa
- Zabierz mnie stąd. Proszę zabierz mnie jak najdalej od niego- błagałam chłopaka o blond włosach
- Już nikt Cię nie skrzywdzi- powiedział i uniósł mnie do góry. W tym momencie miałam ochotę zapaść się pod ziemię i już nigdy spod niej nie wyjść.

Cześć moje kochane!
Jestem wam ogromnie wdzięczna za te wszystkie komentarze i ogromną cierpliwość!
Jak wam idą przygotowania przed świętami? Szczerze wam powiem, że u mnie rozpętała się śnieżyca 
i nie jest wesoło... To pierwsze święta Wielkanocne, które spędzę w grubej kurtce :D 
Ciasto w piekarniku, kolejne się robi... Zapach jajek w domu przyprawia mnie o mdłości ale źle nie jest ;)
Za dzisiejszy rozdział i jego publikację podziękujcie mojej Olałce- to ona wczoraj podczas na prawdę długiej rozmowy na skajpaju zmusiła mnie do opublikowania tego :) Bardzo ale to bardzo jej dziękuję:*
Czy ten rozdział zapowiada mój powrót na dobre? Nie...
Niestety nie powiem wam kiedy coś nowego się pojawi. Póki co załatwiam swoje sprawy... Obiecuję, że wrócę :*
A tymczasem pragnę wam życzyć zdrowych, spokojnych, pełnych miłości świąt Wielkanocny! Pragnę abyście odnalazły wewnętrzny spokój, zaznały spokoju ducha i przeżyły coś niesamowitego!
Życzę wam również bardzo dużo słonka, którego jak na złość brak! Kochane! Wszystkiego najlepszego :*
 

24 komentarze:

  1. Oh, no tak. a odpisać to już nie możesz :( Myślałam, że coś się stało! Kiedyś mnie wykończysz kobieto ! :)
    Rozdział cudny, ale nie podoba mi się taka wersja Harry'ego. Gdzie ten nasz słodki, cudowny, opiekuńczy i kochany Loczek? Gdzie ten jego wdzięk i urok, który sprawiał, że nikt nie mógł od niego oderwać wzroku? Gdzie jest nasz kochany, uśmiechnięty 19-latek? Zamiast tego pokazujesz nam jakąś zboczoną i porywczą wersję Harry'ego. O nie! Nie ! Nie! Chcem znów tego poprzedniego Styles'a :)
    Rozdział oczywiście cudowny i już nie mogę doczekać się kolejnych :D

    http://righttroughthenight.blogspot.com/


    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny rozdział, ale mam takie samo zdanie co dziewczyna z pierwszego komentarza. Nie podoba mi się ten Harry ! Chcę tamtego.. A no i jeszcze już trochę pogubiłam się w uczuciach Valery, ale to szczegół..
    Kocham Cię i to co tu zamieszczasz.. Mam banana na twarzy, gdy widzę, że pojawił się rozdział.
    Również życzę Ci wesołych świąt Wielkanocnych, a najważniejsze, żebyś poukładała swoje sprawy.
    Całuję ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww,po tym rozdziale jestem pewna co do uczuć Valery,ona naprawdę kocha Niall'a.Bo gdyby go nie kochała to by oddała się Hazzie.Czyż nie? Rozdział wspaniały,szczególnie końcówka.No i wiadomo czemu na twitterze mam nazwę ''Niall is my Hero'' <3!
    Niallery,kocham ich! Czekam na kolejnych. Wesołych świąt! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ! Zostałaś nominowana do
    The Versatile Blogger
    Więcej informacji na
    http://foreveryoungonedirection-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdziwiłaś mnie!!
    Nie spodziewałam się czegoś takiego po naszym kochanym Harrym....
    Warto było tak długo czekać ;3
    Ostatnie święte, które były spowite śniegiem były chyba w 1979 roku (nie pytaj skąd wiem ;D) także... ;O
    Ja też Ci życzę sweetheart spokojnych świąt i w ogóle.
    Liczę na to, że jednak nie zrobisz tego co kiedyś mi mówiłaś ;D
    Kocham ;** Stefan ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. zostałaś nominowana do The Versitale Blogger więcej informacji u mnie :D

    http://i-would-go-with-you-everywhere.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ojej... Ta końcówka bardzo, ale to bardzo mnie zaskoczyła. Gdzie się podział nasz słodki, wrażliwy Hazza? Znacznie wolę tą starą wersję. Nie spodziewałam się, że będzie chciał zrobić coś Valery, ale jeśli mam być szczera to jej zachowanie też zaczyna mnie powoli irytować. Jest mądrą dziewczyną, ale najpierw Liam, Zayn, Niall i jeszcze Harry? Horan ją bardzo kocha i tak powinno pozostać :) Zastanawia mnie też ta rozmowa loczka pod oknem. O co mogło chodzić? mMhhmm... Juz nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :) Życzę Ci kochanie dużo weny byś dalej pisała dla nas takie cuda! :** Wesołych! :))))
    Hania

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej pyśku! <3
    Awwwwwwwwww, nawet nie wiesz jak się cieszę, że mnie posłuchałaś! Good girl. :D
    W piątek po przebudzeniu się szybko wstałam , odpaliłam komputer i pierwsze co zrobiłam to przeczytałam rozdział. *_* Miałam Ci na gg wyrazić mój zachwyt, ale postanowiłam poczekać do publikacji. :> No i oto jest! Przecież wiesz, że my, Twoje wierne czytelniczki zawsze z otwartymi ramionami przyjmiemy Cię z nowym rozdziałem. Hknmlsndglsndlgsrgbeorkgnd, nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo Cię cenię i wielbię Twoje blogi. *.*
    Nie wiem jak to jest, że zawsze lubię się tutaj rozpisywać, hm. Ale dobra, przechodzę do rzeczy. :)

    W ogóle już po zwiastunie spodziewałam się najgorszego. Nigdy, ale to przenigdy nie spodziewałabym się, że Harry może być taki okrutny. Naszą Val?! Nasz kochaną brunetkę?! Oczy o mało co z orbit mi nie wyszły. :o
    Och, Ty zawsze musisz coś nabroić. Ale wiesz co? To jest plus, bo niesamowicie wciąga czytelnika.
    Ja już nie wiem czy to jest miłość, czy obsesja. o.O Zastanawiam się nad tym, co jeszcze wymyślisz. Już nie myślę! Jesteś nieprzewidywalna. :p
    Aww, Nialler nach bohater! *_*
    Zły Hazza, zły. Będzie lanie, hahhahahhahahha. :D

    Życzonka już składałam, więc jedynie mogę podziękować za Twoją dobroć za opublikowanie tego dzieła. :D
    Kocham Cię. <3
    Olałka

    OdpowiedzUsuń
  9. No ja pierdziele, jade z patelnia na Harry'ego -,- Jak on mógł zrobić to biednej Val ??! Jejku aż boje się myśleć co by się stało gdyby Niall nie przeszkodził Harry'emu ;/ Kurcze ty to umiesz wciągnąć czytelniczke xD Gratuluje talentu ;* Pozdrawiam i czekam na nexta xx

    OdpowiedzUsuń
  10. nie lubie tej Olałki. wszędzie o niej piszesz. nie cierpie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz. A ja nie lubię anonimów, które wtrącają się w nie swoje życie. Ola to moja przyjaciółka, którą szanuje, kocham i bardzo mi pomaga więc chcę aby cały świat wiedział, że ona jako jedyna z nielicznych osób potrafi przywołać uśmiech na moją twarz. Nie podoba Ci się coś? To tu nie wchodź. Nie pozwolę by jakaś osoba, która ma nierówno pod sufitem obrażała moich przyjaciół, czytelniczki lub kogoś bliskiego memu sercu. Będę o niej pisać czy Ci się to podoba czy nie.

      Usuń
    2. Hej, kochany anonimie! Proszę Cię nie zaśmiecaj dla Magdy bloga. Odpowiedź ode mnie na asku już dostałeś/aś, więc ze zrozumieniem ją przeczytaj.

      Usuń
  11. Aaaaaaaaaaaaaa nawet nie wiesz jak mnie ucieszył ten rozdział. Jesteś cudowna a jak potrzebujesz chwili odpoczynku to o nas sie nie martw każda z nas napewno to rozumie

    OdpowiedzUsuń
  12. Tak też tak mam z spedziłam Wielkanoc w zasranej zimowej kurtce. A co do rozdiału jest FENOMENALNY,
    czekam na next !
    Love, Diana . <3

    OdpowiedzUsuń
  13. taa, nie ma to jak śnieżna Wielkanoc -.-
    matkomatkomatkomatko *.*
    jaki świetny rozdział! jestem pod wrażeniem ;*
    Niall jak zwykle przekochany ;)

    Asia ;3

    OdpowiedzUsuń
  14. Super rozdział:) Jak oglądałam zapowiedź to myślałam, że Hazza właśnie będzie chciał coś takiego zrobić. Dobrze, że w końcu ktoś usłyszał wołanie Valery.

    OdpowiedzUsuń
  15. Powiem tylko to :
    CO DO HOLERY ?!

    OdpowiedzUsuń
  16. Droga Madziu!
    Nie dawno skończyłam czytać twoje poprzednie opowiadanie. Nauczyło mnie ono bardzo wiele. Jedne rozdziały wywoływały u mnie śmiech, drugie za to płacz. Nie takiego końca się spodziewałam ale jest dobrze :) Życzę ci weny i pozdrów twoją Olałke!Zapraszam również do mnie: http://witaj-w-ny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rany, jakie to miłe, że ktoś właśnie stąd mnie pozdrawia, awwwww. <3

      Usuń
    2. Wiem jak to jest ponieważ mojej przyjaciółki też z lekka nie szanują. Twierdzą, że my nie możemy się przyjaźnić :c

      Usuń
    3. Naprawdę mi przykro.
      Co za palant to napisał? Jezu, nie rozumiem takich ludzi. Wiesz, to chyba wynika z zazdrości. No bo kurde, co komu przeszkadza, że się przyjaźnię z Magdą? -.-
      Twierdzą, że nie możecie się przyjaźnić? A na jakiej podstawie to mówią? Przecież ci ludzie nic nie wiedzą. Wasza przyjaźń to wasza przyjaźń i nie potrzebne są osoby trzecie.
      Z początku się przejęłam tym komentarzem, że ten ktoś mnie nie cierpli, ale teraz to już wydaje mi się głupie.
      Głowa do góry mała! ;)

      Usuń
    4. Dzięki. Ty też się nie przejmuj jakimiś idiotami. Trwaj dalej w przyjaźni z Madzią =)Ja też walczę wytrwale i mówię tym którzy nie akceptują mojej przyjaźni z Sarą (bo tak ma na imię xD) ,że zazdroszczą bo sami nie mają prawdziwych przyjaciół ;**

      Usuń
  17. WoW...chyba na tylko tyle mnie stać, bo aż brak słów gdyż to na prawdę jest świetne. Po przeczytaniu jestem tak strasznie ciekawa dalszej akcji, dodawaj następny <3
    Życzę dużo weny :*

    Zapraszamy http://one-direction-lose-my-mind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń