piątek, 8 marca 2013

Rozdział 55 ,, Dlaczego mnie ranisz? "



Rozdział dedykowany każdej mojej czytelniczce
P. S Proszę o przeczytanie notki pod rozdziałem
ZAPRASZAM! 
 
Kojący szum Tamizy uspakajał moje galopujące serce. Z każdym muśnięciem jego ust o moja delikatną skórę na szyi miliony robaczków stymulowały moje serce do biegu. Spokojny, lipcowy dzień rozpuszczał nas dużą dawką słońca i delikatnym powiewem wiatru. Zapach lipy unosił się ponad nami łaskocząc nasze nosy.
Leżeliśmy na kocu, w całkiem nieznanym mi miejscu i korzystaliśmy z tego dosyć niepowtarzalnego popołudnia. W końcu mogliśmy wyrwać się z domów, złapać się za ręce i pójść gdzie nas nogi poniosą. Po tak długiej nieobecności słońca każdy jego promyk był przez nas absorbowany z największą radością.
- To najmilej spędzone popołudnie w Londynie- zamruczał chłopak przekręcając się na brzuch. Otworzyłam zamknięte oczy i spojrzałam na jego oświetloną przez słońce twarz
- Mówisz?- zapytałam przybliżając się do niego
- Ja nie mówię, ja to wiem- uśmiechnął się i musnął moje usta swoimi.- Nawet nie wiesz Valery ile dla mnie znaczyło to, że chłopcy zrozumieli co między nami jest i nawet się ucieszyli…- lekko skrzywił się zapewne przypominając sobie reakcję Harry’ego gdy chłopak ścisnął moja dłoń. Nie rozumiałam go. Przecież tyle rozmów za nami powinno jasno dać mu do zrozumienia, że ja go nie kocham. Było mi go żal… Miłość, miłością, ale minimum odpowiedniego zachowania trzeba zachować. Powoli moje myśli gnały w tył i zaczynały mnie cofać do wydarzeń z przeszłości.

* kilka dni wcześniej*

- (…) No tak to można nazwać- chłopak o blond czuprynie pokiwał głową i spojrzał na brunetkę, która uśmiechała się do niego zza kanapy. Obok niej siedział mężczyzna, którego włosy były silnie zwinięte w sprężynki i opowiadał jej cos z największą zażyłością. Dziewczyna kiwała głową, ale sprawiała wrażenie nieobecnej i nie zainteresowanej wywodem chłopaka. W przeciągu kilku minut dołączył do nich mulat i zmierzwił włosy dziewczyny swoją ogromną dłonią. Dziewczyna zaczęła się z nim przekomarzać tym samym ignorując lokowatego. W końcu w salonie zebrała się pokaźna grupa młodzieży i niczym jedna duża rodzina zaczęli rozmawiać, opowiadać jak mijają im dni wakacji i nawet zaczęli planować wspólny wyjazd, gdy chłopak o blond włosach wstał i wyciągnął w kierunku brunetki drżącą dłoń. Dziewczyna spojrzała na niego a następnie na wszystkich zgromadzonych, którzy nie kryli zdziwienia tą sytuacją. Policzki brunetki przybrały kolor szkarłatu i onieśmielona gestem chłopaka chwyciła dłoń i uśmiechnęła się do niego najszczerzej jak potrafiła. Ktoś z zebranych wydał z siebie jęk zachwytu, ktoś inny zaczął bić brawo, ale pośród fali entuzjazmu i radości, która zaczęła przechodzić z jednej osoby na drugą znalazł się jedna, jedyna niezadowolona z tego faktu osoba- był nią chłopak o brązowych lokach i zielonych oczach. Podczas gdy wszyscy zaczęli wstawać i bić brawo on siedział niczym znużony mops. Brunetka spojrzała na niego i jej uśmiech zgasł.
- Tak, jesteśmy razem- powiedział ucieszony blondyn i pocałował jej policzek. Chłopak, który najwyraźniej wiązał swoją przyszłość z dziewczyną wstał i opuścił salon. Nastała niczym niezmącona cisza, która była krępująca zarówno dla dziewczyny jak i dla reszty.
- Pójdę do niego- odezwał się chłopak ubrany w pasiasta koszulę
- Nie Lou- dziewczyna złapała jego bark- Ja muszę z nim porozmawiać- powiedziała a on tylko skinął głowę. Dziewczyna pośpiesznie wygładziła materiał swojej sukni i ruszyła za chłopakiem.

- Mogę?- zapytała brunetka wskazując na puste miejsce obok chłopaka, który siedział na huśtawce i ruchem nóg wprawiał ją w ruch. Nie odpowiedział jej nic, więc dziewczyna uznała to za pozytywną odpowiedź i zajęła miejsce.- Możesz mi powiedzieć Harry dlaczego tak mnie ranisz?- zapytała w końcu przerywając monotonne skrzypienie metalowych łańcuchów.
- Ja ranię Ciebie?!- zapytał wybuchając nerwowym śmiechem- Dziewczyno! Kto tu kogo rani?! No kto?! To ja jestem w związku czy Ty?!-  w jego oczach przepełnionych nienawiścią do dziewczyny pojawiły się, szklące się łzy
- Harry… - jej łagodny głos wypełnił powietrze- Ja go kocham.- wyszeptała- Przecież nie raz, nie dwa rozmawialiśmy o kwestii naszych uczuć i dobrze wiesz, że ja do Ciebie nie czuje niczego innego prócz braterskiej miłości. Ranisz mnie zachowując się jak pięcioletnie dziecko a nie dorosły mężczyzna! Dobrze wiedziałeś, że w końcu nadejdzie taki dzień, w którym pokocham kogoś i będę chciała być szczęśliwa.- położyła swoją dłoń na jego udzie- Harry nie odpychaj mnie tylko dlatego, że….- zawahała się
- Że Cię kocham?- chłopak spojrzał w jej oczy i ujrzał przerażenie- Tak, kocham Cie Valery i sam się sobie dziwię, że mogę Cię kochać. No bo jak tak można? Kochać dziewczynę przyjaciela? Przecież tak nie można, ale… Serce nie sługa, tak?- brunetka pokiwała głową a chłopak zaśmiał się. – Nienawidzę Cię Smith. Jesteś okropna i wiesz co? Wcale nie chcę aby to uczucie mnie opuściło. Dobrze wiesz, że ja nie spocznę póki nie będziesz moja…..- Chłopak wstał i opuścił brunetkę, nie wyjaśniając jej nic….. Pozostawił ją z tysiącem myśli, które zdawały się niszczyć ją od środka

- Ziemia do Valery!- pomachałem przed dziewczyny oczami ręką.
- Przepraszam, zamyśliłam się- odparła ,, powracając” do mnie.- Przepraszam- spojrzała na mnie i zatopiła swoje palce w moich włosach.
- Mhhh… Valery. Co Ty robisz?- zapytałem gdy dziewczyna zaczęła się śmiać robiąc wronie gniazdo w moich włosach
- Niszczę Cię!- jej wesoły śmiech uniósł się ponad korony drzew
- O nie!- zebrałem siły i jednym zdecydowanym ruchem powaliłem ja na plecy
- Mhhhh… Niall. Co Ty robisz?- zapytała naśladując mnie
- Niszczę Cię!- odparłem podciągając jej bluzkę do góry i zacząłem całować jej brzuch. Moje usta przesuwały się powoli, ale stanowczo. To w górę, to w dół, to na prawo, to na lewo, w każdą z możliwych stron… Dziewczyna cicho śmiała się pod nosem a mięśnie pod powłoką jej skóry delikatnie drżały.
- Zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest czysta przyjemność dla mnie?- zapytała mnie unosząc delikatnie moja  twarz do góry
- To jest przyjemna tortura- uśmiechnąłem się a ona po chwili zerwała się niczym poparzona gorącą wodą.
- Meg!- wrzasnęła zbierając nasze rzeczy do plecaka
- Valery o co chodzi? Co Meg? Co się stało?- zapytałem próbując uspokoić jej nerwy
- Jak to co Niall?!- spojrzała na mnie pełna złości- Ojciec Liam’a! Zapomnieliśmy o tym!- krzyknęła a ja zrozumiałem tę cała gonitwę
- cholera…- zamruczałem i pomogłem jej składać koc- Ale co my mamy zrobić?- zapytałem szukając jej dłoni, którą po kilku sekundach miałem zaciśniętą w mojej
- Jak to co Niall? Powiemy Liam’owi, że widzieliśmy go!- powiedziała jakby to było czymś oczywistym
- A jak to nie on? Jak to mężczyzna podobny do niego?- zapytałem analizując każdy nasz krok. Chłopak mógł dostać szoku gdy nagle po tylu latach odnajduje się ktoś, kogo przekreśliliśmy.
- A jeżeli to on Niall? Co jeśli to naprawdę on?- zapytała
- Valery, ale…
- Nie ma żadnego ale Niall- powiedziała dziewczyna i pociągnęła mnie w stronę domu. Dziewczyna była naprawdę uparta i wszystko co obrała na swój cel musiało się spełnić.

Kilka minut po 16. dotarliśmy przed bramę naszego domu. Byłem naprawdę zmęczony tą gonitwą przez park i połowę miasta, ale wiedziałem, że to co zaraz wydarzy się za drzwiami tego domu to nic w porównaniu do tego maratonu.
Wewnątrz budynku panował cudowny chłód. Opadłem na schody ciężko dysząc, ale dziewczyna od razu podniosła mnie do góry i prowadząc do kuchni nalała szklankę zimnej wody.
- Odpocznij a ja idę zobaczyć czy jest Liam- powiedziała a ja nie mogłem pojąć skąd w takiej kruszynie tyle siły i taka kondycja.
- Jest ktoś tu?- jej dźwięczny głos wypełnił ciszę
- Jestem tylko ja!- odezwał się Liam z łazienki i po chwili z niej wyszedł. Strach i niepewność zawładnęły moim ciałem na tyle iż próbowałem się wymknąć do ogrodu ale ku mojemu nieszczęściu zauważyła mnie Valery.
- Tchórzu Ty!- skarciła mnie i zaprowadziła do salonu w którym siedział Liam.
- Coś Ty mu zrobiła?- zaśmiał się widząc mnie- Wyglądasz jak burak z białymi liśćmi!-
- Dzięki!- warknąłem i otarłem pot z czoła
- Liam…- zaczęła Valery- Musisz o czymś wiedzieć.-
- Nawet nie mów, że jesteś w ciąży- chłopak przestraszył się nie na żarty a ja zaśmiałem się pod nosem. Niestety, nie było to w żaden sposób możliwe bo nigdy pomiędzy mną a ta brunetką nie doszło do tego typu zbliżenia.
- Nie, Liam, nie. Możesz być spokojny o to- uśmiechnęła się do mnie- Posłuchaj- usiadła obok niego ale po chwili wstała- Będąc w Ballinie u Meg… Jej dziadek… Boże Liam. Niall powiedział, że on… że to Twój ojciec.- wydusiła to z siebie
- Że co?!- chłopak spiął się- Jak to ojciec?!- wstał i przeszedł pokój
- Liam ja wiem, że to jest absurd, ale on naprawdę był do Ciebie podobny.- powiedziałem i wyjąłem telefon- Spójrz na to. Zrobiłem to zdjęcie ukradkiem.- przekazałem przyjacielowi telefon
- To niemożliwe- szepnął opadając obok nas- Tyle lat minęło… Co ja mam teraz zrobić?- spojrzał na nas łapiąc się za głowę. Przemknęło mi przez myśl, że zachowaliśmy się bardzo nierozsądnie...
- To proste, musisz tam pojechać- powiedziała dziewczyna a chłopak skinął głową.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć moje kobitki! 
Z okazji tego pięknego święta, które niestety jest tylko raz w roku chcę wam złożyć najserdeczniejsze życzenie: dużo zdrowia, uśmiechów na twarzy, spełnienia marzeń, cudownych mężczyzn, pięknych przyjaźń, zdanych egzaminów i ogromnego spotkania z CAŁYM fandomem Directioners ;)

Nie wiem jaka pogoda u was, ale dzisiejszy dzień był jednym ogromnym zaskoczeniem. Wczoraj słoneczko dzisiaj ogromny śnieg, który zaczął padać około 2 nad ranem.... Kładłam sie spać i co? Tak mała niespodzianka na to nasze święto :D Nim doszłam do domu wyglądałam jak bałwanek z toną śniegu w szaliku... 
Muszę was bardzo, ale to bardzo przeprosić za to, że rozdział nie pojawił się tydzień temu. To moja pierwsza i mam nadzieję ostatnia tak długa nieobecność. Szkoła mnie przytłacza- dosłownie. W domu nie jest za wesoło, mnóstwo problemów z dziewczynami w szkole a klasówek wcale nie ubywa.  
Jest mi cholernie ciężko i na prawdę.... Rzadko kiedy włączam komputer by cokolwiek napisać... Gdy już uda mi się to zrobić to tylko i wyłącznie po to by odrobić lekcje. Nauczyciele zmuszają nas do podejmowania decyzji odnośnie przedmiotów, które będziemy zdawać na maturze, a to wcale NIE jest takie łatwe. No bo jak mogę o tym decydować nie wiedząc na jakie studia chcę iść?!
Przykładowo teraz muszę przeczytać 3 tomy lektury w ciągu 2 dni... Miło, prawda? Nie wiem jak to zrobię... Znów czekają mnie nieprzespane noce, które odbijają się na moim zdrowiu. Nie chcąc by moja waga drastycznie spadała z 53 kg spadłam do 48 kg... Trafiłam nawet do szpitala bo zasłabłam... Anemia daje o sobie znać.
Dlatego moje kochane dziewczynki nie przemęczajcie się. Ja wiem, że każda z was ma ogrom nauki ale chodźcie spać i normalnej porze... Sen jest bardzo ważny... Wiecie ile spałam przez ten tydzień? Codziennie mój sen nie przekraczał 5 godzin . I weź tu potem żyj...
Za tydzień jadę na maraton taneczny także postaram się dodać wam coś wcześniej...
Proszę was bądźcie wyrozumiałe bo jest mi na prawdę ciężko....

KOCHANE! OGROMNIE POLECAM TEGO BLOGA KLIK 
Wpadł w moje ręce dosyć przypadkiem i już go nie wypuszczę :) Dziewczyna dopiero co zaczyna a same dobrze wiecie jakie to było ciężkie. Pomóżmy jej... Ma talent ;)

I cóż... To chyba tyle na dzisiaj
Zapraszam na ask'a ASK 
Kocham bardzo mocno, Magda :*

12 komentarzy:

  1. Wspaniałe,jak zawsze.No i nareszcie Niall i Valery,aww słodziaki.
    Życzę weny,i z niecierpliwością czekam na nexta x

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniale, że dodałaś rozdział.
    Wiem, że to nie jest takie łatwe, ale nie przemęczaj się tak bardzo. Rozumiem, że szkoła jest bardzo ważna, ale zdrowie jest ponad wszystko.
    +masz przytyć i spać !
    Czekam na kolejny ;***
    ~ ta co pytała ostatnio o farbownay włosy Niall'a <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Ahhh... Rozdział jest cudowny, ale ja chcem Zayna :(

    OdpowiedzUsuń
  4. I co ten Harry sobie wyobraża?? :// pfff... Rozumiem, że się zakochał, ale myślę, że powinien odpuścić. Mam nadzieję, że Valery będzie już z Niallem. Przecież tak po prostu nie skończy go kochac i zakocha się znowu w Harrym, prawda? Moim zdaniem to by była już przesada! :D
    Co do reszty rozdziału to pochłaniam każde słowo i chcę więcej! :) Takie opisy to ja lubię! :) Wszystko jest świetne. Tym bardziej się ciesze, że dodałaś ten rozdział mimo zmęczenia! A teraz do łóżka i wypoczywaj! :)) Herbatka do picia i uśmiech na tej pięknej buźce! :D Zdrowiej Madziu kochana! Hania

    OdpowiedzUsuń
  5. No i znowu będę się powtarzała ale nic na to nie poradzę że Twój blog jest...........świetny :D
    Rozdział jest cudowny serio serio :)
    Zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny . xx

    Zapraszam do mnie :

    http://my-crazy-twisted-world.blogspot.com/

    http://nie-spelnione-obietnice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdział ciekawy, interesujący, boski, fantastyczny i mogę tak wymieniać dalej;)
    Ja rozumiem, że nie mogłaś dodać rozdziału i szanuję to.
    Zapraszam do nas dopiero zaczynamy pisać z przyjaciółką, ale warzne są dla nas wasze opinie dlatego prosimy KOMETUJCIE!
    Z góry DZIĘKUJEMY!
    www.pamietnik-elizabeth.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział fantastyczny. A Harry zachowuje się jak dziecko.

    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://do-not-forget-you.blogspot.com/
    Ivy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć pingwinie
    Wspaniały rozdział, a początek taki magiczny. Och jak ja chciałabym tak pisać, mieć tyle pomysłów i chęci co Ty Madziu. Tymczasem nieznośna i zła Weronika zaniedbuje bloga i wszystkich czytelników łącznie z Tobą. Jest mi przykro z tego powodu, a najgorsze jest to że nie potrafię zaprzeczyć że już tak nie będzie.
    U mnie śnieg się nie pojawił, z czego bardzo się cieszę, bo choć nie powinnam mogę hasać sobie bezkarnie w trampkach ;P
    Madziu, nie powinnaś się przemęczać, i tak robisz za dużo jak na ludzkie możliwości. Dobrze wiesz że zawsze poczekamy na rozdział, choćby to były dwa, trzy, czy cztery tygodnie. Ale ja i tak wiem że nie będziemy tyle czekać, bo nasza Madzia jest zbyt pracowita i ambitna do tego ;)
    Trzymaj się mocno kochanie.
    Powodzenia w szkole, mam nadzieję że będzie lepiej.
    Mnóstwo całusów i uścisków.
    Kocham
    Emily<3

    OdpowiedzUsuń
  10. NOMINUJĘ CIĘ DO THE VERSATILE BLOGGER NA
    http://nie-spelnione-obietnice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zacznę od tego, że przepraszam, że mój komentarz pojawia się tak późno... Mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe? :> A teraz przejdźmy do rozdziału:
    Najpierw ten mraśny moment Val i Niallera *-* Umarłam i odrodziłam się na nowo normalnie! :D
    I potem "BACH!" i wkracza nam tutaj Hazza...
    No i co mam myśleć?!
    Myślę, że on nie żartuje z tym, że ją kocha. To trwa stanowczo za długo jak na zauroczenie i to, że Harry nie pokazywał tak tego wcześniej, nie świadczy o tym, że się poddał. Samo zdanie " Dobrze wiesz, że ja nie spocznę póki nie będziesz moja." utwierdziło mnie w tym jeszcze bardziej.
    Tylko, że nasza bohaterka NIC do niego nie czuje... co z resztą dla mnie problemem nie jest, iż jestem z team'u Niallery :D
    Tyle, że obawiam się tego co Harry wykombinuje :(
    No i jest jeszcze ostatni wątek w tym rozdziale, czyli Liam i jego ojciec...
    Szczerze mówiąc nie wiem jak to skomentować.
    Ciekawa jestem co zamierzasz zrobić z tą oddzielną historią i jak ją poprowadzić. Czy to będzie miało jakieś powiązanie z Meg?
    Oj, kocham to jak potrafisz jednym malutkim rozdziałem sprawić, że przez resztę dnia, a czasem nawet dłużej nie myślę o niczym innym jak losy bohaterów :D

    Madziu trzymaj się tam... Nawet nie wiesz jak się zmartwiłam czytając, że trafiłaś do szpitala :<
    Nauczyciele są tępi myśląc, że nie mamy innego życia poza książkami :(
    Mam nadzieję, że dasz sobie ze wszystkim radę. Trzymam za Ciebie mocno kciuki, kochana <3 Wierzę, że dasz sobie radę.
    I dziękuję, za życzenia :) Tobie również wszystkiego dobrego :D
    Pozdrawiam, ściskam i całuję! ;3
    Ps. U mnie ciągle pada i pada i szczerze mówiąc mam dość już tego śniegu :<

    OdpowiedzUsuń